Od tygodnia dzieją się dziwne rzeczy z internetem. Schrzanił się z dnia na dzień, od soboty bardziej nie działa niż działa. Był technik; posprawdzał poziom sygnału w gniazdku, pomacał, zwiedził piwnice w poszukiwaniu ichniego wzmacniacza. Ponoć sygnał traci moc gdzieś na kablach w budynku i muszą je wszystkie wymienić. Dziwne trochę jak dla mnie, przecież takie straty nie powstają z w ciągu jednego dnia, nie? No cóż, niech sobie wymieniają, szkoda tylko, że to ma trwać kilka tygodni i zapowiada się, że do tego czasu zaprzyjaźnię się modemem GPRS. Modem działa podobnie: raz mu się zachce połączyć, raz pomruga i stwierdzi spadaj pacanie. I tak jest nieźle: ponoć pół roku temu ten model jeszcze nie był obsługiwany przez Linuksa :).
Jestem jednak oazą spokoju :D. Te chwile, gdy modem zechce współpracować, spędzam na przejrzeniu RRS-ów i robieniu powtórek na eTutor.pl (swoją drogą polecam — jak na razie jest to jedyny system nauki angielskich słówek, który się dla mnie sprawdził; no, tylko że płatny, ale znowuż nie takie wielkie pieniądze). Wracam też do starych wspomnień w postaci Diablo II i OpenTTD.
A w przyszłym tygodniu pierwsze zajęcia z niemieckiego u Berlitza! Yay, nareszcie!
November 05, 2009 06:09 PM